Od jakiegoś czasu w internecie, szczególnie na tak zwanych jutjubach, popularność zyskuje ASMR, czyli Autonomous sensory meridian response. Ki to diaboł?

Chodzi o wywołanie przyjemnych reakcji typu gęsia skórka, dreszcze czy mrowienie – zwykle przy pomocy różnego rodzaju odgłosów. W praktyce sprowadza się to do tego, że baba siedzi przed kamerą i ściszonym głosem coś mówi, szepcze, mlaszcze, cmoka itd. :)

Od razu zastrzegam, że nie ma chodzi tu o żadne wyuzdane erotyczne wygibasy! Cała sprawa opiera się raczej na subtelnym pobudzeniu zmysłów, które można porównać np. do tego, które następuje przy masażu.

No dobra, ale dlaczego o tym piszę? Bo w filmach ASMR zdarzają się też tzw. role playe, tzn. odgrywanie różnych scenek. M.in. wizyty u dentysty. Jak myślicie, coś takiego może mieć zastosowanie przy przełamywaniu strachu przed wizytą w gabinecie stomatologicznym?