Znajomy dentysta opowiadał mi ciekawy przypadek pacjenta, który cierpiał na trudne do zdiagnozowania bóle zębów. Bolało go raz z jednej, raz z drugiej strony. Okresowo, z różnym natężeniem. Zęby zdrowe, parę plomb, ale tak ogólnie znacznie powyżej średniej krajowej. Trzeba było stwierdzić skąd te bóle.

Podczas kolejnej wizyty znajomy zwrócił uwagę na przekrwione i lekko opuchnięte oczy pacjenta. Krótkie pytanie: a głowa pana ostatnio częściej nie boli? – Tak, rzeczywiście.

Oczywiście okazało się, że za wszystko odpowiedzialne były zatoki. Znajomy potem zaczął opisywać, jak wyglądało leczenie, tzn. co z tych zatok się wydobywało. Znał relacje z pierwszej ręki, bo wdzięczny pacjent mu to opisywał podczas następnej wizyty.

Muszę przyznać, że nie podejrzewałem kolegi o takie zdolności do plastycznego i realistycznego opisu zawartości ludzkich zatok. Jedno słowo ”glut” zostało zamienione w poemat epicki, którego nie powstydziliby się Trzej Wieszczowie razem wzięci. Ponieważ opowieść wygłaszana była w czasie wspólnego obiadu… zresztą nieważne. :)