Trzecie zęby to stomatologiczna ciekawostka, która od czasu do czasu przebija się do mediów. Jakże mógłbym o niej nie napisać?

Od razu wyjaśnię, że chodzi tu o naturalne zęby, a nie różnego rodzaju implanty, koronki i protezy, też nazywane czasem trzecimi zębami.

O co chodzi? Po prostu, jest taka idea, żeby zmusić ciało człowieka do wyprodukowania jeszcze jednego garnituru zębów. Po mleczakach i zębach stałych mielibyśmy właśnie trzecie zęby. Piękne, naturalne zębiska na emeryturze? Dlaczego nie!

Ba! Czasami można się spotkać z sensacyjnymi doniesieniami o tym, że komuś tak po prostu wyrosły trzecie zęby! Kiedyś Wprost pisało o Wietnamczyku, który zdaje się tuż przed setnymi urodzinami zaczął… ząbkować.

Z drugiej strony, w rzadkich przypadkach zdarza się, że mleczaki nie chcą wypadać (tzn. ulegać resorpcji). Dzieje się tak np. wtedy, kiedy brakuje zawiązków zębów stałych. Całe życie na mleczakach? Mało realne, szczególnie, jeśli w dzieciństwie szalejemy ze słodyczami i nie słuchamy gadania rodziców o myciu zębów.

Od siebie mogę dodać, że wszelkie badania nad trzecimi zębami są oczywiście torpedowane przez mafię dentystyczną, która straciłaby milijardy w wyniku upowszechnienia takiego wynalazku. Lobby sadystycznych stomatologów jest tak bezwzględne, że posuwa się wręcz do przemocy! Oprócz usuwania jakichkolwiek dowodów istnienia trzecich zębów, wynajęci przez mafię dentyści usuwają też zęby wszystkim naukowcom zaangażowanym w pracę nad tym jakże wyczekiwanym odkryciem!