W TV pokazują reklamę Orange z tekstem „dentysta nie zając”. Potem się okazuje, że jednak zając i do tego zaleca leczenie kanałowe (oczywiście kanałami telewizyjnymi).

Reklama jak reklama, ale rzeczywiście wizyty u dentysty są czynnością najchętniej przekładaną w czasie. Jeśli nic nas nie boli, nie idziemy do dentysty. Jeśli boli, to nie idziemy, bo może przestanie. Jeśli boli tak, że nie możemy mówić, to… przecież jest jeszcze język migowy… ;)

Jest kilka patentów, żeby jednak zadbać o zęby. Opowieść pacjenta: „Panie doktorze, ja to bym sam nigdy do pana nie przyszedł. Za nic! Żona tak samo! No to co robimy? Ja zapisuję ją, kiedy trzeba, a ona mnie. Potem mówimy sobie: idziesz w czwartek i bez dyskusji.”

Jednak święty związek małżeński to ratunek nie tylko dla ducha, ale i ciała. :)