Usłyszane od znajomego. Z życia „gabinetu stomatologii estetycznej”.

Przychodzi do gabinetu matka z nastoletnią córką. Córka zażyczyła sobie wybielanie zębów w ramach prezentu gwiazdkowego. Podobno nawet specjalnie przebarwionych tych zębów nie miała.

I teraz zgryz natury etyczno-filozoficzno-medycznej. Czy to już przegięcie? Czy namawiać do zabiegu? Czy zniechęcać? Czy w ogóle takie pomieszanie z poplątaniem (święta, nastolatka, medycyna estetyczna…) nie jest już absurdem?

Poza tym ja miałbym poważne zastrzeżenie logistyczne. Jak rozwiązać kwestię czasu i sposobu wręczenia prezentu? Może dentysta przebrany za Mikołaja (czy tam innego Gwiazdora) powinien w Wigilię wyskoczyć z pudełka ułożonego pod choinką i zabrać się za wybielanie na świątecznym stole? A może, skoro już mieszamy wszystko ze wszystkim, niech wyskoczy z wielkiego tortu, śpiewając kolędy?

Nieźle by się pewnie na Grouponie sprzedawało. ;)