Dentysta z demotywatorów

Z kronikarskiego obowiązku: na Demotywatory.pl pojawił się uroczy drobiazg stomatologiczny. Jak zwykle dentysta został przedstawiony w sposób obiektywny, należyty i w żadnej mierze tendencyjny.

Mnie tylko zastanawia, po co ta urocza pani w tle ma na ustach maseczkę…

Identyfikacja po uzębieniu…

Jakiś czas temu wyrabiałem sobie paszport. Odciski palców teraz pobierają, takim śmiesznym skanerem. Po prostu permanentna inwigilacja.

Znajoma opowiedziała mi, że jej niestety nie udało się pobrać odcisków. Po prostu, miała tak niewyraźne linie papilarne, że skaner nie działał. Znajoma ma zatem paszport bez odcisków palców. Jeśli będzie chciała wjechać np. do USA, pewnie będzie musiała tradycyjnie maczać ręce w tuszu.

Ja zacząłem kombinować inaczej. Skoro uzębienie często jest jednym z najlepszych sposobów na identyfikację człowieka (szczególnie w kryminałach ;) ), może trzeba by wprowadzić system identyfikacji po zębach? System byłby prosty, bezawaryjny i bardzo tani – wystarczyłoby na jednej z kartek paszportu zostawić trochę miejsca z podpisem: ugryź tutaj. Każdy właściciel nowego paszportu musiałby dziabnąć tę kartkę i po kłopocie. Telemetria na miarę XXI wieku. ;)

Przyjmie się?

Wybielanie zębów na Walentynki

Kiedyś pisałem o wybielaniu zębów na święta, studniówki i inne dziwne okazje. Wracając do domu, zauważyłem dzisiaj szyld z wybielaniem walentynkowym. Z kronikarskiego obowiązku informuję o tym Szanownych Czytelników.

Na szyldzie było hasło w stylu „doskonały prezent walentynkowy”, czy coś w tym stylu. Sam tylko nie wiem, czy takie wybielanie to prezent dla wybielanego czy dla ukochanego, który będzie potem wybielanego oglądał (i oczywiście całował po śnieżnobiałych zębach ;) ).

Z całą pewnością jest to prezent dla dentysty, a raczej jego portfela. Pytanie, czy o to właśnie chodziło w tym szyldzie…

Coś mi ucięło ostatni wpis

Coś mi się w panelu administracyjnym pomieszało i ucięło mi poprzedni wpis w połowie. Już poprawione.

Gorzej, że poprzednia wersja była zakończona jeszcze jakimś jednym błyskotliwym dowcipem… i za cholerę nie mogę sobie go przypomnieć. Oj, skleroza…

Kichanie u dentysty

Oj długo nic nie pisałem. Aż wstyd…

Tym razem o kichaniu u dentysty. Sam mam czasami napady kichania. Trwają kilka, kilkanaście minut. Kicham wtedy z różną częstotliwością, czasem w co kilka sekund, czasem co pół minuty. Jednym słowem: koszmar. Takie kichanie strasznie męczy. Naprawdę. :)

Przyszło mi do głowy, że takie nagłe napady kichania mogą mieć fatalne skutki w gabinecie dentystycznym. Te wszystkie wiertła, waciki, plomby itd. Aż strach pomyśleć, co się z nimi może stać.

Z drugiej strony, gdyby to dentysta kichał… oj, to dopiero masakra! Kiedyś czytałem coś o kichaniu w samochodzie. Podobno przez ułamek sekundy człowiek wtedy nic nie widzi – jedzie przez ładnych parę metrów z zamkniętymi oczami. A przecież dentysta ma w rękach znacznie bardziej niebezpieczne narzędzia! Wystarczy chwila nieuwagi, wiertło się omsknie i… brr… aż strach myśleć.

Jedno jest pocieszające. Z całych tych moich filozoficznych rozmyślań wynikła jedna istotna sprawa. Wreszcie dowiedziałem się, po co pacjentom zakłada się te śmieszne pomarańczowe okulary ochronne. ;)

Sen o dentyście

Regularnie mam sny o luzujących się zębach.

Schemat zawsze taki sam. Idę do dentysty, który coś mi tam dłubie. Potem zaczynam sam dotykać swoich zębów, ruszać nimi i… no jakieś, kurde, luźne są. Zwykle kończy się na tym, że po kolei je sobie wyjmuję. Potem albo panika, albo po prostu szkoda mi ich i się martwię, że będzie trzeba robić protezę.

Ale ostatni sen dentystyczny przebił już wszystko. W czasie wizyty okazało się, że zęby mi się kruszą. Dłutem wystarczyło poruszać i się rozpadały. Potem wypluwałem je do miseczki. Uczucie takie, jakby człowiek pokruszone szkło wypluwał.

Najlepsze było zakończenie. Wspólnie z dentystą ustaliliśmy, że winny takiego stanu rzeczy na pewno jest… szkorbut. :)

Inplanty

Pisałem już o blombach, nie pisałem chyba o inplantach

Ja rozumiem prawa fonetyki… nawet jestem w stanie zrozumieć, że człowiekowi coś tam się w uszach merda od czasu do czasu. Ale przecież implant to już całkiem pospolite słowo. Mamy przecież całą masę implantów, nie tylko dentystycznych… ;)

Niby każdy ma prawo do błędu. Jako dziecko myślałem, że mówi się probnoza pogody :) . Ale trochę wstyd tak kaleczyć język.

Nie pozostaje chyba nic innego, jak tylko mozolna praca u podstaw i edukowanie pacjentów (choć i dentyści czasem walą takie błędy).

Był protest lekarzy, teraz aptekarzy… może czas na dentystów?

Ech, się porobiło w tej naszej służbie zdrowia. Od kilku tygodni głośno o proteście lekarzy (recepty z pieczątką), ostatnio strajkują aptekarze (apteki były dzisiaj w Warszawie podobno zamykane na godzinę-dwie). Cyrk po prostu.

Pomyślałem sobie, że jak wszyscy, to wszyscy! Dentyści też mogliby postrajkować. Np. leczyć tylko zęby górne. Albo tylko nieparzyste. Ewentualnie, w ramach strajku włoskiego, borować i plombować wszystkie zęby, jak leci. ;)

Nie wiem tylko, czemu miałby służyć taki strajk. Jakieś pomysły?

Jak pacjent widzi wizytę u dentysty

Zdecydowanej większości pseudokabaretów promowanych w TV nie trawię, ale choćby z kronikarskiego obowiązku chyba powinienem wstawić ten klip:

Impresjonizm, że hoho!

Wybielanie zębów na studniówkę

Czasy się zmieniają, aż człowiek się stary czuje…

Coraz częściej zdarzają się zabieg pt. wybielanie zębów na studniówkę. No bo przecież trzeba się jakoś solidnie odstawić na tę najważniejszą imprezę sezonu.

O zamawianiu kreacji, próbnych fryzurach, makijażystkach, wizażytkach i innych to nawet boję się pisać, bo pewnie  wykażę się totalną ignorancją, strzelę kilka gaf w jednym zdaniu i w ogóle się skompromituję.

Nieśmiało zadane pytanie, czy studniówki urządza się jeszcze w salach gimnastycznych, spotkało się z pobłażliwym spojrzeniem młodych oczu, oczywiście przygotowanych do super-nowoczesnego-wodoodpornego makijażu i przedłużania rzęs.

Jeszcze do tego znajomi opowiadają, że modne jest planowanie „pierwszego razu” na studniówkę. Para po imprezie ma wynajęty pokój (ba! apartament!) w hotelu itd…

Naprawdę poczułem się staro…