Ta witryna używa plików Cookies w celach reklamowych, statystycznych i technicznych. Korzystając z witryny wyrażasz zgodę na ich instalację.
Szczegóły na temat plików Cookies i możliwości ich wyłączenia w swojej przeglądarce znajdziesz w naszej Polityce Cookies.

Zostań królikiem doświadczalnym, czyli medycyna estetyczna dla odważnych

Dostałem niedawno maila reklamującego super tanie zabiegi medycyny estetycznej (botoks, kwas hialuronowy itd.). Atrakcyjna cena wynikała z tego, że zabiegi wykonywane miały być w ramach… szkolenia dla lekarzy. Płaci się tylko za materiał. Robocizna gratis…

I tak się zacząłem zastanawiać, czy jest jeszcze jakaś granica między medycyną (estetyczną czy nie, wszystko jedno), a np. mechaniką samochodową. Do mechanika też można przyjechać z własnym olejem…

Przypomniała mi się też koleżanka, która zawsze bardzo entuzjastycznie odnosiła się do obecności studentów w przychodniach i szpitalach („przecież muszą się gdzieś uczyć!”). Twierdziła nawet, że praktykanci lepiej wykonują różne zabiegi, bo bardziej się starają i „jeszcze im się chce”. Zmieniła zdanie po jednym pobieraniu krwii… tak posiniaczonej ręki w życiu nie widziałem :) . Od tego czasu koleżanka propaguję ideę spółdzielczości studenckiej („niech się umawiają i na sobie wszystko ćwiczą!”)…

Może ci lekarze też powinni się zebrać do kupy i powciskać sobie wzajemnie te wszystkie botoksy? Nauczyliby się i jednocześnie staliby się chodzącymi reklamami swoich gabinetów!

Sposób na złodzieja

Hehe. Wprawdzie kradzieże sprzętu z gabinetów stomatologicznych chyba nie zdarzają się za często, ale może komuś się przyda.

Dla mnie absolutna rewelacja!

Karta Praw Lekarza, czyli jak bronić się przed pacjentem

Śląska Izba Lekarska niebawem wyda Kartę Praw Lekarza, czyli książeczka zawierająca zbiór porad dotyczących postępowania z agresywnymi pacjentami.

Pomysłodawcy uzasadniają, że lekarze w coraz większym stopniu mają do czynienia z agresją ze strony pacjentów i nie bardzo wiedzą, jak sobie z tym poradzić.

Pomysł może i słuszny, ale trochę ryzykowny z punktu widzenia wizerunkowego. Może równolegle wypadałoby się zastanowić, dlaczego pacjentom puszczają nerwy? Skąd ta desperacja?

Ktoś może wyda dla równowagi pozycje pt. „Dlaczego będąc w szpitalu muszę mieć własny papier toaletowy?”, „Burczący lekarze, czyli uczmy się alfabetu Morse’a” albo „Kalendarz na XXII wiek, czyli zapisujemy się do specjalistów”.

Trollowanie dentysty

Genialne nagranie chodzi ostatnio po sieci:

Po prostu czyste piękno! :)

Tak przyszło do głowy, że od dobrego trollowania lepsza może być tylko odpowiednia reakcja na trollowanie. I oczywiście od razu przyszły mi do głowy dentystyczne klimaty.

Jakieś fajne dowcipy, które można zrobić dentyście? Proponuję:
1) Przyjść w czarnej pelerynie i plastikowych zębach Drakuli. Mówić z transylwańskim akcentem. Na pytanie „Co Panu/Pani dolega?” odpowiedzieć: „Boli, kiedy piję ciepłe” (drobną wadą tego pomysłu jest fakt, że trudno znaleźć dentystę, który widząc takiego przebierańca zapyta go o stan uzębienia).

2) W czasie zabiegu udawać utratę przytomności, ewentualnie zacząć chrapać. Kiedy przejęty dentysta się nam przygląda i zastanawia się, co robić, znienacka poderwać się i krzyknąć: „Buuuu!”.

3) Po zabiegu niepostrzeżenie zostawić na fotelu dentystycznym sztuczną kupę.

Pytanie, jak w takich sytuacjach powinien się zachować dentysta. Czekam też sugestie dotyczące kolejnych dowcipów.

Szkolenia dla pacjentów

Niejaki minister Szyszko (znany w wielu środowiskach jako kompletny ignorant) zaprezentował niedawno koncepcję wycinki drzew na 2/3 powierzchni Puszczy Białowieskiej. Ma to zapobiec rozprzestrzenianiu się korników i podobnych im złych mocy.

Decyzja wywołuje raczej średni entuzjazm (wśród naukowców i ekologów), ale nie o tym chciałem. Otóż w czasie konferencji prasowej pewien dziennikarz zadał pytanie (bezdennie głupie), czy należy się spodziewać całkowitej wycinki na tej powierzchni.

Minister się obruszył i zaczął snuć fantazje o tym, że dziennikarze powinni przechodzić szkolenia i dopiero wtedy mogą zadawać pytania. Genialne!

Od razu wpadłem na pomysł, żeby analogiczne zasady wykorzystać w stomatologii. Pacjent nie miałby prawa o nic pytać, chyba że przejdzie (sowicie płatne) przeszkolenie ze stomatologii i zasad obcowania z jaśnie panem ministrem… wróć, stomatologiem.

W przeciwnym wypadku nie ma prawa pytać o nic. Bo jeszcze zapyta, czy ekstrakcja ósemki oznacza wyrwanie wszystkich zębów od jedynki do samo ucho.

Latynos wersja dla pełnoletnich!

No, po ogromnym odzewie (odezwie? ;) ) społecznym zdecydowałem się, że muszę też opublikować Meksykanina w wersji 18+. Uwaga! Tylko dla ludzi o mocnych nerwach!
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
[miejsce na reklamę]
.
.
.
.
.
.
.
.
.

Goły chłop. Latynos!

Nieoficjalnie dowiedziałem się, że za wpis o gołej babie zostałem nominowany do nagrody Pulitzera. Dodatkowo, podobno komisja noblowska zastanawia się, czy nie stworzyć specjalnie dla mnie nowej kategorii. Miałbym jako pierwszy otrzymać nagrodę Nobla w dziedzinie malarstwa (bardzo pokojowego).

Od razu Was uspokoję – nie spocznę na laurach! Idę za ciosem! Ponieważ większość czytelników tego bloga to kobiety… Zresztą, nie będę się rozwodził i napiszę wprost: daję Wam gołego chłopa! I to Latynosa!
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
tralalalala
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.

Łysienie i inne problemy językowe

Język polski może i jest skomplikowany, ale też dość precyzyjny. Zaraz to udowodnimy…

Koleżanka pracowała zagramanicą w jakiejś dziwnej poradni telefonicznej współpracującej z przychodnią ogólnomedyczną. Język angielski. Nawiasem mówiąc, koleżanka stwierdziła, że to był najlepszy trening językowy w historii – wprawdzie już wcześniej doskonale radziła sobie w rozmowach po angielsku o medycynie ze specjalistami, ale język potoczny to zupełnie inna bajka…

Ale wracajmy do historii. Dzwonili tam różni ludzie, np. z pytaniami co robić przy zatruciu pokarmowym, do jakiego lekarza pójść w danej sprawie, gdzie robić różne badania itd.

Pewnego razu stremowany głos przebąkuje coś o wypadających włosach, łysieniu, jak to leczyć, że to taka tragedia i w ogóle pomóżcie mi. Koleżanka jakoś tam próbowała doradzić, pokierować do lekarza pierwszego kontaktu, wyjaśniała, że potrzebne są w takich przypadkach badania, bo przyczyn problemu może być wiele. Chciała też trochę rozładować napięcie, uspokoić rozmówcę, więc zaczęła trochę żartować i dodała, że w ostateczności nawet jeśli łysienie będzie postępowało, to wcale nie będzie tak źle – wiele kobiet uważa łysych mężczyzn za atrakcyjnych.

W tym momencie oczywiście okazało się, że rozmawiała z kobietą. :)

Dziękujmy Bogu za odmianę rodzajową czasowników (czy jak to się nazywało) w języku polskim!

Aha, koleżanka, żeby zatuszować nieco wpadkę, zasugerowała dodatkowo badania poziomu hormonów…

Goła baba

Wnikliwi czytelnicy DentystySadysty wiedzą, że na niczym nie zależy mi tak bardzo, jak na popularności. Wyrażonej wejściami na blog, komentarzami, a przede wszystkim komplementami.

Po długiej serii niepowodzeń (wciąż nie mam miliarda wejść dziennie) postanowiłem zastosować najskuteczniejszy, a zarazem najprostszy sposób na osiągnięcie rozgłosu. Oczywiście chodzi o goliznę.

Szczegółowa analiza problemu doprowadziła mnie do wniosku, że to doskonały pomysł.

Ponieważ sam jestem postacią rysunkową i zamiast męskiego narządu płciowego mam wiertarkę ręczną (jak myślicie, dlaczego ją tak trzymam? I dlaczego mam taki uśmiech? :) ), postanowiłem, że zamieszczę tu gołą babę.

Oto ona:
.
.
.
.
.
.
.
.
.
(napięcie rośnie)
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.

500 złotych na dziecko – kilka słów prawdy

Scenka z poczekalni.

- No i jak, wypłacą te 500 zł na dziecko?
- Pewnie wypłacą. Ale co z tego. Widzi Pani, dzisiaj znowu ze dwie stówy zapłacę za dzieciaka (wymowny gest palcem w stronę gabinetu). Poza tym, przedszkole prywatne. Lekarz prywatny. Szczepionki płatne. No i co mi po 500 zł?! Niech się do roboty wezmą i załatwią ludziom to, co się im należy. A 500 zł to sobie mogą wsadzić w (tutaj pada równie wymowne określenie części ciała bynajmniej nie służącej do chowania pieniędzy).